O interakcjach niekoniecznie mile widzianych
Blog > Komentarze do wpisu
kredyt od ręki w trzy miesiące

Kupno mieszkania w naszym kraju jest wręcznie nierozerwalnie związane z kredytem mieszkaniowym. Również i mnie dotyczy to połączenie przyjemności z nieprzyjemnością.

Z początku wydawało mi się, że sprawa będzie niezwykle prosta. Jest podpisana umowa z deweloperem, kredyt chciałem tylko na 30% wartości mieszkania i na 8 lat. /żadnych z tych usranych, nie wiadomo jak chorych kredytów na 30 lat/. Również kwestia zdolności kredytowej przedstawiała się u mnie różowo - wszystko zdecydowanie ponad normę /oczywiście przy pomocy dochodów rodziców/.

Pozwoliłem sobie skorzystać z usług polecanego przez mojego dewelopera pośrednika. I to wcale nie on okazał się zródłem problemów. Wręcz przeciwnie - doskonale wiedział jakie dokumenty są potrzebne, samemu maltretował dewelopera o papierki, fatygował się do mnie po podpisy etc...

Problemem okazał się bank. /Znany i powszechnie "lubiany" PKO BP/

To nie procenty odsetek, to nie prowizja, ale te to wszystko co podpada pod "inne" jest istotne w kredycie.

1. Zaświadczenia o zarobkach - wszystko fajnie, ale taki papierek z pracy jest ważny jeden miesiąc. Jak procedura trwa dłużej to każą przynieść kolejne zaświadczenie i kolejne... /jakby coś przez miesiąc miało się zmienić/

2. Poświadczenie wkładu własnego - coś, o istnieniu czego nie miałem pojęcia... zanim bank udzieli kredytu - musisz mu pokazać każdą złotówkę wkładu własnego jaką użyjesz. Potrzebujesz wydruków z lokat, książeczek mieszkaniowych, papierów wartościowych etc. I nawet jak to udokumentujesz, bank nie przeleje deweleperowi pieniędzy zanim TY nie udokumentujesz, iż ze swej strony przelałeś już wszystko na jego konto. Podobno to wszystko ma służyć ograniczeniu oszustw kredytowych /no tak złodziej wie najlepiej jak przed innym złodziejem się chronić/.

3. Dodatkowe elementy - założenie konta w danym banku, czasem karta kredytowa czasem inne g.... To właśnie te rzeczy w ogólnym rozrachunku kosztować Cię będą kilka razy więcej niż idiotyczna niby niska prowizja za kredyt. /w umowie prowizja pięknie na pierwszej stronie pogrubiona, a dopiero na 10 stronie w małym podpunkcie większe koszta siedzą/

4. Formalności pokredytowe - jeszcze do tego nie doszedłem, ale mam długą listę dokumentów, które muszę przynieść bankowi już po otrzymaniu mieszkania, co więcej na doniesienie niektórych mam 7 dni od momenu otrzymania. /bo inaczej kara/

5. Książeczki mieszkaniowe - gówno jakich mało... trzymajcie pieniądze na lokatach i nie słuchajcie pseudoreklam o niepłaceniu podatku belki z zysków na książeczkach...

6. Urząd Skarbowy - jak już kupisz mieszkanie to nie zdziw się, że US poprosi cię o udokumentowanie sposobu zarobienia każdej złotówki wydanej na nie.

7. No i oczywiście najważniejszy kwiatek - czynnik ludzki... Za każdym razem kiedy o coś pytałem udzielano mi różnych odpowiedzi. Często tak diametralnie inaczej przedstawiających fakty, że zachodziłem w głowę w jaki sposób banki funkcjonują:

Pytanie: Czy można dokonać cesji (przeniesienie prawa własności) tej książeczki mieszkaniowej?

Odpowiedź 1: Nie można... Trzeba ją zlikwidować i przelać pieniądze /oddział Gdynia/

Odpowiedź 2: Oczywiście że można /oddział Gdańsk/

Odpowiedź 3: Tak oczywiście można, zrobimy to od ręki /oddział Sopot/ /"od ręki" trwało tylko 3 dni/


Pytanie: Czy można zlikwidować tę książeczkę mieszkaniową i ile będzie to trwało?

Odpowiedź 1: Trzeba zrobić wycenę, a robi to inny oddział - więc pewnie z miesiąc /Gdynia, gdzie książeczka była zakładana/

Odpowiedź 2: Pewnie wyrobimy się w 2 tygodnie, trzeba zrobić wycenę, ale to szybko faksem załatwimy /losowy oddział w Pruszczu Gdańskim/

Odpowiedź 3: Od zaraz... znaczy w 2 dni... /losowy oddział w Gdańsku/, rozumiem, że zależy Państwu na czasie... Oooo! widzę, że cesja tutaj jest niepoprawnie zrobiona - będzie trzeba to odkręcać... /okazało się, że podczas cesji nie zmieniono na papierze imion rodziców właściciela książeczki/

 

Podsumowując... rozpoczynajcie starania o kredyt - dużo wcześniej... czytajcie wszystko 10 razy i pytajcie o wszystko - a jak nie podobają się wam odpowiedzi - pytajcie w innym oddziale - szanse na uzyskanie lepszych odpowiedzi są całkiem niezłe.

I ćwiczcie podpisy... ja musiałem podpisywać się kilkadziesiąt razy...

 

 

sobota, 28 listopada 2009, trucie-dupy

Polecane wpisy

  • Rozważania o testowaniu cz1

    Mówienie o testowaniu jest modne Testowanie stało się modne. Pisze się o nim coraz więcej, ustala normy, certyfikuje, firmy tworzą dedykowane zespoły, uczelnie

  • Upadek dydaktyki na Politechnice Gdańskiej

    Od kilku lat, na uczelniach wyższych toczy się cicha rewolucja, której skutki już powoli zaczynają być odczuwalne. Inspiratorem tych zmian jest rząd i UE, niest

  • mitologia stoczni

    Stocznia Gdańska, Stocznia Gdyńska, Szczecińska - kto nie słyszał tych nazw. Stoczniowcy na równi z górnikami uchodzą za najbardziej walczących robotników /walc