O interakcjach niekoniecznie mile widzianych
Blog > Komentarze do wpisu
ostatniochwilowcy

Nienawidzę robić czegoś na ostatnią chwilę. Jeśli ktoś daje mi kilka dni na zrobienie czegoś - staram się to skończyć najpóźniej jeden dzień przed końcem. Kiedyś wiele razy robiłem coś w ostatnich godzinach i minutach i nigdy dobrze na tym nie wyszedłem.

Najgorsze jednak, jak ktoś mi bliski robi coś na ostatnią chwilę, lub moja praca uzależniona jest od takiej osoby. Tracę nerwy na potęgę.

Przykłady z ostatniego miesiąca:

1. żona była na rozmowie o pracę, dostała zadanie do domu i tydzień na jego zrobienie... oczywiście tak bardzo ucieszyła się perspektywą zdobycia pracy, że zadanie przyszło jej robić na samym koncu. Do tego stopnia zwlekała, że nawet do niej zadzwonili czy wciąż jest zainteresowana /zasada nr1: nie każ czekać potencjalnemu pracodawcy/. W końcu w przedłużonym terminie (dostała jeszcze jedno zadanie) wysłała wszystko.

I co się okazało? Pracodawca zdążył jeszcze raz zamieścić ogłoszenie o pracę...

Związek pomiędzy nowym ogłoszeniem i nowymi CV od innych osób a faktem niedostania przez żonę pracy pozostaje nieznany... /domysłami może tylko być, co by było jakby nie robiła tego na ostatnią chwilę/.

2. w pracy składamy wnioski o dofinansowanie z ministerstwa, oczywiście 3 dni przed końcem szef pojechał sobie do Warszawy, więc nie mogliśmy wszystkiego skończyć. Przyjechał na ostatni dzień i patrzy na pracę którą wykonaliśmy, bierze i idzie do swoich przełożonych... a tym nie zdadza się jedna pozycja... więc trzeba to zmienić...

W każdy inny dzień nie byłoby z tym problemu... ale nie dziś... dziś setki osób składają wnioski (a poprawki nanosi się przez www) i serwer jest preciążony...

Wniesienie poprawek to 6 kliknięć... przeładowanie strony po jednym trwa aktualnie około 20-30 minut... /i gwarantuje wyrobienie miesięcznej normy przekleństw/

Setki ludzi robiących coś na ostatnią chwilę, setki ludzi, którzy zawsze coś odkładają na później... każdy pewnie się irytuje przed komputerem...

sami sobie jesteście winni mogliście zrobić to 2 dni wcześniej... ALE NIE

Musi być na ostatnią chwilę.

 

Jakże nasze życie byłoby prostsze jakbyśmy się starali minimalnie bardziej. Nie siedzieli na dupie i zastanawiali się ile jeszcze da się coś odłożyć, tylko brali się do pracy... czy to sesja na studiach, projekt w pracy, czy zlecenie od kogoś...

Gdybyśmy tylko kończyli coś minimalnie wcześniej...

 

Niestety taka już nasza mentalność: PIT na ostatnią chwilę wysłany, dowód na ostatnią chwilę wymieniony, rachunki z opóźnieniem zapłacone... /bo jeszcze mamy czas/

 

Niemarnowanie czasu byłoby dla mnie jednym z ważniejszych kryterów gdybym miał kogoś zatrudnić... ktoś, kto mi wysyła CV ostatniego dnia terminu, czy zadanie oddaje na ostatnią chwilę - nie dostanie pracy... oj nie... takie zachowanie mówi o petencie więcej niż jego wszystkie bajery w CV - mówi - nie licz na mnie... jestem tylko zwykłym szarym człowiekiem.

 

poniedziałek, 30 listopada 2009, trucie-dupy

Polecane wpisy

  • niezdecydowanie

    Wczoraj wieczorem żona intensywnie myślała nad tym czym się zająć w bliższej i dalszej przyszłości. Ja zmęczony poszedłem spać. Dziś rano znalazłem następujące

  • Żony, które wciąż coś od nas chcą - cz2

    O optymalności kupowania przez kobiety już pisałem. Żona moja za nic jednak bierze sobie ilość czasu jaką marnuje na podejmowanie decyzji. Dla niej przyspieszen

  • noworoczny mit

    Przeglądając dziś ulubione potrale spodziewałem się rocznych podsumowań, zestawień, list "top 10" i nie zawiodłem się. Najlepsze artykuły, wydarzenia roku, oso

Komentarze
2009/11/30 14:00:16
co masz zrobić dziś, zrób jutro... no i tak to się zycie odklada na pozniej, a pozniej zostanie tylko pytanie - co ? to juz? Ostatniochwilowiec