O interakcjach niekoniecznie mile widzianych
Blog > Komentarze do wpisu
sprawdzanie stanu liczników

Mieszkam w bloku pamiętającym czasy komunizmu. Niczym się nie wyróżnia wśród innych stojących na moim osiedlu (10 pięter, dużo klatek). Co jakiś czas na tablicy ogłoszeń pojawiają się informacje o odczytach liczników, sprawdzaniu instalacji gazowej i innych tego typu wydarzeniach, które to wymagają obecności lokatora w domu.

Oczywiście godziny odczytów to na ogół 10:00-17:00, co wiąże się z koniecznością pobrania dnia wolnego w pracy /tia... jasne, będę na nich marnował urlop/. Czasem godziny są rozsądniejsze, ale i tak mam przechlapane gdyż z pracy wracam o 19:30. Nawet jeśli już jestem tego dnia w domu, to oczywiście przyjdą kiedy ja wyjdę do sklepu.

Rozumiem osiedle starych ludzi, ale oni czas mają zawsze /no chyba, że umierają, ale wtedy odczyt licznika jest najmniejszym z ich zmartwień/, więc czas powinien być dostosowany do nas - ludzi pracujących. Mija więc pierwszy termin, mija drugi, potem termin indywidualny /oczywiście płatny/ i co?

Przychodzi facet z gazowni (sprawdzanie szczelności instalacji), wchodzi do mieszkania, otwiera drzwiczki za którymi jest licznik i... wychodzi...

Co on u licha sprawdził? /fakt istnienia licznika/ W jaki sposób przebywanie w domu przez 10 sekund pozwala sprawdzić szczelność instalacji gazowej? Gdzie te fajne przyrządy, gdzie testy palników? To ja dla 10 sekund siedzę kilka godzin w domu?

- Dzień dobry, czy ma pan licznik gazu w domu?

- Nie, wyrzuciłem przez okno.

- Dziękuję za informację, dowidzenia.

 

Najbardziej irytujące w tym wszystkim są różne standardy uznawane przez firmy.

Wodociągi miejskie: jak cię nie ma zostaw kartkę w drzwiach ze stanem liczników, albo zadzwoń do nas podając go. /ciekawe ile ludzi tak od wielu lat zaniża te wielkości/

Gazownia: puk, puk... o jest licznik... dowidzenia

Energa: puk, puk... o jest licznik... o ma cyferki... o jest plomba na bezpiecznikach /tia... możecie wytłumaczyć po jakie licho plomba na BEZPIECZNIKU, co muszę wołać fachowca do jego wymiany?/... dowidzenia

Podzielniki ciepła: /jasna cholera, znów muszę posprzątać/ puk, puk... pik, pik, pik... podpisać... dowidzenia

kominiarz (znaczy wywietrzniki): puk, puk... nie ma okapu... dobrze... dowidzenia...

 

Tak właśnie wyglądają te średnio 20 sekundowe interakcje, na które czekam godzinami.

Z niecierpliwością wyczekuję, aż listonosze będą sprawdzać dla telewizji czy płacimy abonament.

- Dzień dobry, ma Pan odbiornik telewizyjny w domu?

- Nie

- Radiowy?

- Nie

- Nie ogląda Pan telewizji?

- Nie

- Acha, dziękuję... /fakturę za przeprowadzenie kontroli prześlemy TVP i tym samym obciążymy tych, którzy rzeczywiście płacą ten abonament/

 

Tak na marginesie - naprawdę nie mam TV w domu.

 

piątek, 27 listopada 2009, trucie-dupy

Polecane wpisy

  • Rozważania o testowaniu cz1

    Mówienie o testowaniu jest modne Testowanie stało się modne. Pisze się o nim coraz więcej, ustala normy, certyfikuje, firmy tworzą dedykowane zespoły, uczelnie

  • Upadek dydaktyki na Politechnice Gdańskiej

    Od kilku lat, na uczelniach wyższych toczy się cicha rewolucja, której skutki już powoli zaczynają być odczuwalne. Inspiratorem tych zmian jest rząd i UE, niest

  • mitologia stoczni

    Stocznia Gdańska, Stocznia Gdyńska, Szczecińska - kto nie słyszał tych nazw. Stoczniowcy na równi z górnikami uchodzą za najbardziej walczących robotników /walc