O interakcjach niekoniecznie mile widzianych
sobota, 24 kwietnia 2010
kup pani superduper ultra-maxi... czyli marketingowy bełkot

Żona wybiera materace... od kilku godzin słucham cytatów z marketingowych opisów. Wszelkie rekordy pobił materac z włóknami węglowymi - rzekomo odprowadzającymi elekrtyczność statyczną. Materac należy uziemić podłączając kablem do kaloryfera... /kabel w zestawie/

Pomijam fakt braku przewodnictwa ładunków elektrycznych przez węgiel... ale w filmiku reklamowym jako dowód funkcjonowania pokazują, iż przez materac nie przechodzi pole magnetyczne...

normalnie piernik i wiatrak...

Pseudo-naukowy bełkot aby sprzedać opcję "antystatyczny".

 

Wczoraj kupowała pralkę... sytuacja nie była lepsza. Z niewiadomych względów pralki sprzedawane rok, dwa lata temu teraz są absolutnie stare i bezużyteczne i kupowanie ich /nowych oczywiście/ naraża Was na zniszczenie tkanin /współczucia dla tych co kupowali je dwa lata temu, kiedy były reklamowane jako absolutna nowość/. Technologia przez ten ostatni okres czasu tak bardzo poszła do przodu, iż pranie teraz to już nie zwyłe czyszczenie, ale punkt zainteresowań NASA i te 5% mniejsze zużycie wody to zasługa działań tysięcy naukowców.

Aż dowcip o długopisach się przypomina:

Podczas lotów na orbitę astronauci przekonali się, że zwykłe długopisy przestają dzialać w stanie nieważkości. NASA wydała więc milion dolarów na opracowanie długopisu radzącego sobie w przypadku braku grawitacji - rosjanie zabierali ze sobą ołówki.

Wracając do materaca:

Super mega wypasione 32 strefy twardości, które sprawiają, iż każdy fragment Twego ciała leży na odpowiedniej wysokości... a co jeśli z żoną jesteśmy różnych wzrostów? Kto z nas będzie leżał na odpowiednich strefach, a kto się niewyśpi?

Żeby nie było... swoje 3 grosze też dołożyłem do poszukiwań:

W sklepie rozmowa o stelażu pod materac:

sprzedawczyni: tu możecie Państwo zobaczyć ramy pod materac

ja (widząc zwykłe łamliwe deseczki): macie państwo coś innego, czy tylko takie gówno?

sprzedawczyni (nie tracąc fasonu): niestety mamy tylko to gówno.

 

Ci marketingowcy od materacy to ewidentnie baby, albo faceci beż życia osobistego. Każdy rozsądny facet przecież kupując łóżko myśli o nim w kategoriach wytrzymałości na seksualne igraszki. Jakby mi jakiś zareklamowali "unikalny system rozprowadzania energii sprawia, deski stelaża wytrzymają nawet fakt oparcia całego ciężaru ciała tylko na kolanach" - to kupiłbym bez wahania.

Widać, że nie wiedzą co reklamować.

Antystatic? Antyinsekty? Strefy twardości? Zapomnicie... liczy się tylko max ciężar na decymetr kwadratowy.

 

21:49, trucie-dupy
Link Komentarze (4) »
piątek, 02 kwietnia 2010
zakupy

Po miesięcznej przerwie wracam do pisania. Tematów nazbierał się cały worek. Zaczynam od najbardziej aktualnego.

Zakupy kafelek do mieszkania. Pierwsze moje wrażenie po przejrzeniu ofert kilku sklepów było, iż jak czegoś się szuka, to oczywiście tego nie ma. Oferta owszem bogata, ale w kolorystyce, która absolutnie mnie nie interesowała (a raczej moją żonę). Poszukiwanych odcieni błękitu było mniej niż palców u jednej ręki. Nie można jednak marudzić, jak się znajdzie chociaż jeden super wzór, to inne nie mają już znaczenia... ważniejszy staje się problem jego dostępności.

Mam wrażenie, że kafelki na wystawie sklepów nie mają absolutnie nic wspólnego z ich stanem magazynowym. O cokolwiek sie pytaliśmy odpowiedź była identyczna: aktualnie nie mamy, możemy sprowadzić, ale to potrwa 3 tygodnie.

Przeszliśmy się po wielu gdańskich sklepach zbierając informacje: "co właściwie mają". Rezultaty: tu gdzieś resztka kolekcji, tu 5 (tak pięć sztuk!) listew wykończeniowych, tam mają tylko połowę kolekcji, a drugiej nie sprowadzą, gdzieś indziej mają, ale bez dekoracji... no i nieśmiertelne: nie mamy, ale możemy sprowadzić.

Od reala przeszliśmy do świata wirtualnego, który okazał się... identyczny.

Każdy sklep internetowy ma pusty magazyn, wszystko muszą sprowadzić od producenta. Nie było by nic w tym dziwnego, gdyby nie fakt, że sklepy te nie wiedzą nawet czy producent jeszcze towar ma i czy go już nie wycofał. Składanie u nich zamówień sprowadza się do wysłania najpierw zapytania o dostępność towaru, wtedy oni pytają producenta, a potem można już zamawiać (o ile towar jest). Co ciekawe im zajmuje to tydzień...

To co przez 2 tygodnie robią sklepy w realu?

Mimo całego zamieszania jesteśmy już na bardzo zaawansowanym statium kupowania... pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie zostanie ono zmodyfikowane przez niesprzyjające okoliczności przyrody. Jak telefon, który właśnie mi zadzwonił...

...niewiedza na temat dostępności kolekcji sięga również producentów... którzy nie potrafią przekazać informacji, czy na ich magazynie znajduje się produkowany przez nich produkt...

Na szczęście to już problem sklepu, od którego chcę kupić towar. To w jego interesie leży uzyskać informację... ja czekam... do wtorku. /no bo kto pracuje w święta/

Prędzej czy później zakup kafelek do łazienki i kuchni zostanie zrealizowany /pewnie później/, pytanie w jakim stopniu będzie pokrywał się z pierwotnym projektem. Aktualnie przekształcił się on z jednej wizji, w zbiór różnych koncepcji zależnych od informacji uzyskanych w sklepach. Z jednej strony można być zadowolonym z umiejętności dostosowania się do zmieniających warunków, z drugiej trzeba się irytować faktem istnienia tychże zmian.

 

16:53, trucie-dupy
Link Dodaj komentarz »