O interakcjach niekoniecznie mile widzianych
sobota, 04 września 2010
PR i polityka

Czytając wypowiedzi polityków /oglądać ich nie zdzierżę/ mam wrażenie, że nasza scena polityczna to jedno wielkie pole doświadczalne dla różnorodnych stylów Public Relations. Wszystkie partie korzystają z usług specjalistów od wizerunku. Każda na swój sposób /a niejednokrotnie sposoby/.

Jednego możemy być pewni - dziś słowa polityków są bardzo przemyślane i mają spełniać wiele celów jednocześnie. Nie tylko jednak słowa się liczą, ważny jest równeż moment ich wypowiedzenia oraz osoba je wypowiadająca. Dziś partie posiadają wręcz medialne twarze, które w odpowiednim momencie się odzywają odwracając uwagę od innych problemów, bądź skupiając ją na bieżących.

Kilka przykładów:

PR rządu: informacje o sukcesach rządu, ministrów, samorządów otrzymujemy nie w momencie ich zaistnienia, ale wtedy kiedy opozycja rozpoczyna jakąś medialną ofensywę. Rządzący trzymają na ręku silne karty opracowań statystycznych, dobrych ustaw, sukcesów biznesowych itp. Zagrywają je jak coś się zaczyna psuć. Taktyka dobra. Sprawdza się od kilku miesięcy.

PR Palikota: ktokolwiek uważa go za idiotę popełnia błąd. Nikt, kto dorobił się milionów na handlu debilem nie jest. Można go uwielbiać, można nienawidzieć, ale pomysłowości i doskonałej retoryki nie można mu odmówić. Palikot to pierwsza linia ofensywy partii rządzącej. Sam jeden staje do nierównej walki, problem w tym, że przeciwnicy nie mają go czym atakować gdyż sam ośmiesza siebie. W ten sposób cały PiS skupia się na jednym polityku, PO ma spokój i tylko udaje, że Palikot im nie odpowiada. Oczywiście, że im odpowiada. Nikt inny nie potrafi tak idealnie skupić na sobie uwagi wszystkich. Zagranie połowy kart z punktu wyżej nie zadziała lepiej niż jeden wygłup Palikota.

PR Macierewicza: jak powyższego - można kochać lub nienawidzieć. Jego wypowiedzi to cudowne połączenie logiki z absurdem. Kiedy mówi "nie ma żadnych dowodów, iż nie było zamachu na samolot prezydencki", lub "nie można wykluczyć działania obcych sił w tym wydarzeniu" to aż chciałoby się poznać jego doradcę od PR. Facet naprawdę potrafi formułować prawdziwe logiczne zdania bez żadnej treści. Tak samo możemy powiedzieć: "nie ma żadnego dowodu, iż konstytucję III maja nie podytkował ówczesnym człowiek z przyszłości" - no oczywiście, że nie ma. Aby walczyć z jego retoryką, należy przedstawić dowód na wszystkie całkowicie absurdalne sytuacje jakie można tylko sobie wyobrazić. Tak jak z powyższym - z takim człowiekiem nie można wygrać.

PR opozycji (Lewica): idzie im najsłabiej, ale co mają zrobić kiedy PO i PiS zajmują 95% sceny politycznej. Po wyborach Napieralski miał swoje 5 minut i wykorzystał je idealnie. Pamiętacie sytuację kiedy miał udzielić poparcia któremuś z pozostałych kandytatów. Przeciągał to do granic możliwości - dlaczego? - aby media się nim interesowały. Mówił jedno zdanie o ewentualnym poparciu i dziesięć kolejnych o swojej partii, programie itp. To jakby przyszła obca kobieta i do dziennikarzy zaczęła mówić "tak jestem nieślubną córką prezydenta - a teraz popatrzcie na moje projekty ubrań. Aktualnie poszukuję kogoś z kim mogę nawiązać współpracę..." Robienie interesu wykorzystując dobrą koniunkurę medialną.

PR opozycji (PiS): cudowny przykład wykorzystywania mas. Chyba tylko Rydzykowi wychodzi lepiej. PiS ma wszystko co najlepsze w tych medialnych pojedynkach. Może atakować ile chce - bo jest w opozycji... ma szerokie poparcie tłumów i co najważniejsze: BARDZO różnorodnych polityków. W każdej chwili mogą z szuflady wyciągnać zestaw umiarkowany - jak to było przy wyborach, zestaw ofensywy jak to teraz ma miejsce. Nie dajmy się jednak zwieść. PiS dysponuje politykiem od wszystkiego. Dzielą między sobą tematy miedialne i nie wchodzą sobie w drogę. Kiedy jeden bawi się w katastrofę smoleńską inny atakuje rząd, a inny pokazuje w telewizji program pisu. Doskonały podział ról i świetna synchronizacja.

 

weźmy sobie teraz krótki tekst wiadomości i zabawmy się w jego rozkład:

Postępowanie prokuratury ws. Mariusza Kamińskiego określa jako "bardzo niedobre i niszczące państwo". /retoryka nacechowania negatywnego - staramy się oczernić podmiot 'prokuraturę' przymiotnikami wziętymi z kosmosu/

I dodaje: - Słyszałem jak niektórzy prominenci PO mówili, że należy zdelegalizować Prawo i Sprawiedliwość jako organizację przestępczą. /Najpierw słowo 'prominenci', które raczej się źle kojarzy. Potem zdanie prawdziwe, aczkolwiek nie mające nic wspólnego z powyższym tematem. Zdania takowe padały ale w zupełnie innym czasie i wydarzeniach. Połączenie jednak sprawy Kamińskiego z delegalizacją daje dreszczyk emocji i buduje napięcie./

Zwraca też uwagę, że określenie "policja polityczna" pod adresem Centralnego Biura Antykorupcyjnego nie raz już padało. /Oczywiście, że padało - za czasów, kiedy to PiS nim kierował. To zdanie to tylko budowanie napięcia przed finałem/

W jego ocenie, jeśli w Polsce jest sprawiedliwość, to wyrok sądu ws. byłego szefa CBA może być tylko jeden: niewinny. /'wyrok może być tylko jeden, jeśli jest sprawiedliwość' - piękne powiązanie dwóch zdań. Nie ważne jest postępowanie prokuratury - liczy się nastawienie ludzi do jednego słusznego wyroku/

Jak podkreśla, prokuratura skupiła się na ściganiu tych, którzy ścigali przestępców. A nie prawdziwych aferzystów. Jak podkreśla Marek Suski, jeśli dalej tak pójdzie, to będzie to świadczyło o tym, że mamy "państwo mafijne". /Finał. Kilka krótkich zdań w zamkniętej formie sprowadzającej wszystko do tego, iż "to mafia atakuje Kamińskiego"./

Przetłumaczmy sobie tę wypowiedź jeszcze raz:

Kamiński ma sprawe w prokuraturze, ale to jest wynik działań przeciwników politycznych, którzy funkcjonują jak mafia i posługują się podległymi im instutucjami, a jeśli K zostanie skazany oznaczać to będzie, iż nawet prokuratura działa pod dyktando tej mafii.

I jak tu wygrać z taką retoryką?

Jak to jak? Zagrać kartę: sukces ukazujący redukcję deficytu w budżecie.

 

 

 

09:54, trucie-dupy
Link Dodaj komentarz »